Ponad 8 tysięcy złotych – tyle zażądał Szpital Powiatowy w Chrzanowie za udostępnienie informacji o wynagrodzeniach lekarzy. Sprawa wyszła na jaw w trakcie dziennikarskiego śledztwa dotyczącego jawności zarobków w publicznej ochronie zdrowia.
Dziennikarz portalu TVN24.pl, badając temat po głośnych doniesieniach związanych z warszawskim Szpitalem Południowym, skierował wnioski o udostępnienie danych do blisko 600 placówek medycznych w całej Polsce. Część z nich odmówiła przekazania informacji w ramach dostępu do informacji publicznej, wskazując na konieczność wniesienia opłat.
Wśród szpitali, które wyceniły przygotowanie danych, znalazły się m.in. placówki w Lublinie, Myślenicach, Sieradzu, Słupsku czy Nowym Tomyślu. Żądane kwoty sięgały od ponad tysiąca do ponad dwóch tysięcy złotych. Najwyższą stawkę wskazał jednak szpital w Chrzanowie, który oszacował koszt udostępnienia informacji na 8360 zł.
Jak wyjaśniła wicedyrektor placówki Izabela Kiełbalska, przygotowanie odpowiedzi wymaga zaangażowania kilku pracowników i wielogodzinnej pracy. Według przedstawionych wyliczeń analiza danych miałaby zająć około 20 godzin pracy czterech osób, co przy przyjętej stawce godzinowej przełożyło się na kwotę 8 tysięcy złotych. Dodatkowo doliczono koszty administracyjne, takie jak zużycie papieru, tonera czy energii elektrycznej.
Placówka zaznaczyła również, że w przypadku niewycofania wniosku może dochodzić zapłaty wskazanej kwoty na drodze sądowej.
Sprawa ma związek z wcześniejszymi doniesieniami dotyczącymi Szpitala Południowego w Warszawie. Według publikacji medialnych jeden z lekarzy – pełniący funkcję koordynatora SOR-u oraz będący lokalnym samorządowcem – miał w trakcie specjalizacji osiągnąć dochody sięgające 1,6 mln zł rocznie. Pojawiły się także zarzuty dotyczące uprzywilejowanego traktowania niektórych pacjentów.
Konsekwencją ujawnionych informacji były zmiany kadrowe w stołecznej placówce, w tym dymisja kierownictwa oraz rady nadzorczej, a także rezygnacje dwóch wiceprezydentek Warszawy.
Sprawa opłat za dostęp do informacji publicznej ponownie wywołuje pytania o przejrzystość finansów w publicznym systemie ochrony zdrowia oraz granice, w jakich instytucje mogą obciążać obywateli kosztami uzyskania danych.
