Czeska policja prowadzi śledztwo w sprawie działalności kliniki kardiologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Ołomuńcu. Podejrzenia dotyczą wykonywania zabiegów wszczepiania kardiowerterów-defibrylatorów u pacjentów, którzy nie zawsze spełniali wymagane kryteria medyczne.
Urządzenia ICD, stosowane w leczeniu groźnych zaburzeń rytmu serca, mogą ratować życie, jednak ich implantacja powinna być ściśle uzasadniona. Śledczy analizują, czy w latach 2015-2025 dochodziło do przypadków przeprowadzania takich zabiegów bez wyraźnych wskazań.
Postępowanie może obejmować nawet kilkuset pacjentów. Wśród badanych wątków znajdują się podejrzenia oszustw, narażenia zdrowia chorych oraz spowodowania poważnych konsekwencji zdrowotnych. Na obecnym etapie nikt nie usłyszał zarzutów.
Sprawa zyskała rozgłos po publikacji czeskich mediów, które określiły ją jako jeden z najpoważniejszych skandali w krajowej ochronie zdrowia. W reakcji na doniesienia szpital powołał komisję ekspertów, w skład której weszli specjaliści oraz przedstawiciele organizacji branżowych.
Placówka przyznała, że w części analizowanych przypadków z 2024 roku doszło do wszczepienia urządzeń osobom niespełniającym wszystkich kryteriów kwalifikacyjnych. Nie podano jednak, jak duża była skala nieprawidłowości. Szpital zapowiedział kontakt z pacjentami oraz ocenę ich aktualnego stanu zdrowia, a także możliwość wypłaty odszkodowań w razie potwierdzenia szkód.
Na uwagę zwraca również liczba przeprowadzanych zabiegów. W 2024 roku w Ołomuńcu wykonano ich najwięcej w całych Czechach, natomiast rok później odnotowano wyraźny spadek.
Sprawą zajęło się także czeskie Ministerstwo Zdrowia, które skierowało zawiadomienie do prokuratury. W ocenie resortu liczba zabiegów oraz sposób kwalifikowania pacjentów budzą poważne wątpliwości.
Śledczy badają również wątek możliwych nieprawidłowości w dokumentacji medycznej związanej z międzynarodowymi badaniami klinicznymi finansowanymi ze środków unijnych. W sprawę zaangażowana jest także Prokuratura Europejska.
Według dostępnych informacji potencjalne straty finansowe mogą sięgać dziesiątek milionów złotych. Analizowane są także relacje finansowe między szpitalem a producentem urządzeń, który miał wynagradzać placówkę za udział pacjentów w projektach badawczych.
Śledztwo jest w toku i ma wyjaśnić zarówno skalę ewentualnych nadużyć, jak i ich wpływ na zdrowie pacjentów.
