W marcu liczba wniosków o kredyt mieszkaniowy sięgnęła 63,3 tys., co oznacza wzrost o 42 proc. względem lutego i aż o ok. 72 proc. rok do roku. To najwyższy wynik od 2008 roku, a zdaniem ekspertów za takim skokiem nie stoi poprawa sytuacji finansowej, lecz strach przed dalszym pogorszeniem warunków kredytowych.
Jak wynika z raportu RynekPierwotny.pl i Rankomat.pl, impuls do wzmożonego zainteresowania kredytami miał związek m.in. z napięciami na Bliskim Wschodzie. Eskalacja konfliktu przełożyła się na wzrost cen paliw i obawy o przyspieszenie inflacji, a to z kolei zwiększyło ryzyko zaostrzenia polityki banków lub podniesienia marż.
Strach ważniejszy niż poprawa zdolności
„Ten gwałtowny wzrost aktywności nie był jednak efektem poprawy warunków finansowania, lecz raczej obaw przed ich dalszym pogorszeniem” – ocenił Marek Wielgo z RynekPierwotny.pl, cytowany w materiale prasowym. Jego zdaniem dla wielu gospodarstw domowych był to sygnał, że z decyzją o kredycie nie warto już zwlekać.
Dane Rankomat.pl pokazują, że zdolność kredytowa wciąż pozostawała relatywnie wysoka, choć w części przypadków lekko spadła miesiąc do miesiąca. Singiel zarabiający ok. 6 tys. zł netto mógł liczyć średnio na 446 tys. zł kredytu, czyli około 1 proc. mniej niż w lutym, a dwuosobowe gospodarstwo domowe z dochodem 8 tys. zł netto na ok. 562 tys. zł. Rodzina z dzieckiem i dochodem 10 tys. zł netto mogła pożyczyć przeciętnie ok. 657 tys. zł, co oznacza niewielki spadek względem poprzedniego miesiąca.
Mieszkania coraz mniej dostępne
Mimo miesięcznych wahań, autorzy raportu zwracają uwagę, że zdolność kredytowa wszystkich typów gospodarstw domowych była nadal o kilkanaście procent wyższa niż rok wcześniej. Przy wkładzie własnym na poziomie 20 proc. singiel mógł w marcu dysponować budżetem ok. 557 tys. zł, para bez dzieci – ok. 702,5 tys. zł, a rodzina z dzieckiem – ok. 821,3 tys. zł. Jednocześnie marcowe dane pokazały pierwsze od dłuższego czasu pogorszenie dostępności mieszkań. Autorzy raportu podkreślili, że nawet przy wciąż niezłej zdolności kredytowej rynek zaczął wyraźnie reagować na obawy o przyszłe warunki finansowania.
Single najmocniej odczuli zmianę
Najbardziej podatni na pogorszenie warunków kredytowych okazali się single i singielki. W ich przypadku największy wybór mieszkań wciąż oferowała Łódź, gdzie w zasięgu budżetu pozostawało ok. 6 tys. lokali, ale i tam oferta była mniejsza niż miesiąc wcześniej. Spadki widoczne były również w Katowicach, miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, Poznaniu, Trójmieście, Wrocławiu, Warszawie i Krakowie.
W samej Warszawie liczba mieszkań dostępnych dla singli zmniejszyła się do ok. 1,1 tys., a w Krakowie do niespełna 700 lokali. To pokazuje, że nawet niewielkie przesunięcia w kosztach kredytu i nastrojach zakupowych bardzo szybko przekładają się na realną pulę mieszkań możliwych do kupienia.
Parom i rodzinom też ubyło lokali
Kurczenie się oferty objęło także bezdzietne pary. Choć ich zdolność kredytowa nie pogorszyła się wyraźnie w ujęciu miesięcznym, w części metropolii zmniejszyła się liczba mieszkań mieszczących się w ich możliwościach finansowych. Najmocniej było to widać w Warszawie, natomiast w Krakowie i Wrocławiu odnotowano niewielkie wzrosty, choć oferta pozostawała tam ograniczona.
Podobnie wyglądała sytuacja rodzin z dzieckiem, które dysponują najwyższymi przeciętnymi dochodami i największym budżetem zakupowym. W większości metropolii liczba mieszkań dostępnych w ich zasięgu była w marcu mniejsza niż w lutym, a spadki szczególnie wyraźnie zaznaczyły się w Warszawie i Łodzi.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
