Kimi Antonelli zwyciężył w niezwykle chaotycznym GP Monako 2026 i wyraźnie powiększył przewagę w klasyfikacji nad George’em Russellem, który po poważnym błędzie zespołu Mercedesa nie zdobył żadnych punktów. Na podium znaleźli się także Lewis Hamilton oraz Isack Hadjar, choć Francuz wciąż musi stawić się u sędziów. Od ich decyzji zależy również, czy punkty trafią do Cadillaca, czy Astona Martina.
Przez większość z 60 okrążeń zapowiadało się na spokojny wyścig bez większych emocji. Najwięcej działo się w komunikatach radiowych Hadjara oraz przy wycofaniu Verstappena, którego Red Bull miał problemy już przy starcie. Antonelli pewnie zmierzał po zwycięstwo, Ferrari było na kursie po dublet, a Russell utrzymywał się na piątej pozycji. Kilku kierowców, w tym Hamilton i Russell, otrzymało po drobnych karach 5 sekund za przekroczenie prędkości w alei serwisowej, co początkowo nie miało większego wpływu na układ stawki.
Sytuacja diametralnie zmieniła się po wypadku Strolla w ostatnim zakręcie. Wielu zawodników natychmiast zjechało do pit lane, w tym Ferrari, które zdecydowało się na podwójny pit stop, wywołując frustrację u Leclerca. Włoski zespół, podobnie jak inni, chciał wykorzystać moment na odbycie kar, by uniknąć strat przy zacieśnionej rywalizacji.
Pod samochodem bezpieczeństwa do boksu zjechał również Russell, jednak Mercedes przeoczył konieczność odbycia jego kary i ograniczył się jedynie do zmiany opon. Błąd ten skutkował dodatkową karą przejazdu przez aleję serwisową, choć zanim sędziowie ją oficjalnie nałożyli, wyścig został wznowiony — na zaledwie kilkanaście sekund.
Chwilę później doszło do kolejnego incydentu. W tym samym zakręcie rozbił się Leclerc, który obwiniał za wszystko hamulce i nie chciał brać odpowiedzialności za kolizję przy bardzo wolnym tempie jazdy. Niedługo potem wywieszono czerwoną flagę z powodu rozpadającej się nawierzchni toru, co całkowicie zatrzymało rywalizację i dodatkowo skomplikowało sytuację Russella.
Przerwa była na tyle długa, że nie było pewności, czy wyścig zostanie wznowiony na pozostałe 10 okrążeń. Ostatecznie tor prowizorycznie naprawiono, a Brytyjczyk odbył swoją karę na kilka kółek przed końcem, spadając poza pierwszą dziesiątkę. Antonelli natomiast bez problemów utrzymał prowadzenie po restarcie i pewnie sięgnął po zwycięstwo, notując pierwszy wielki szlem w karierze.
Drugie miejsce zajął Hamilton, natomiast Hadjar, mimo problemów, początkowo przegrał walkę z Gaslym. Ten jednak otrzymał karę, dzięki czemu to kierowca Red Bulla stanął na podium. Francuz nie może jednak w pełni świętować, ponieważ czeka go jeszcze wyjaśnianie potencjalnych naruszeń procedur podczas neutralizacji i czerwonej flagi.
W czołówce zabrakło także Norrisa, który ponownie zmagał się z awarią, oraz wcześniej wyeliminowanych Verstappena i Leclerca. Czwarte miejsce przypadło Piastriemu, a duże korzyści z zamieszania odniosła ekipa Racing Bulls, której kierowcy zajęli piąte i szóste miejsce. Kluczowe okazały się zmiany elementów przed startem oraz strategia Lindblada, który wymienił opony dopiero w trakcie czerwonej flagi.
Ukarany Gasly spadł na siódmą lokatę, ósmy był Albon. Blisko dobrego wyniku był także Sainz, który skorzystał z taktyki spowalniania stawki znanej z poprzedniego sezonu, jednak po restarcie został uderzony przez Hülkenberga. Obaj wypadli z pierwszej dziesiątki, którą uzupełnili Ocon i Perez.
Meksykanin również nie może być jeszcze pewny swojego rezultatu, ponieważ popełnił błąd przy ustawieniu na starcie — już drugi raz w tym wyścigu. Wcześniej został ukarany za zajęcie pozycji P16 zamiast P18, a ewentualna kolejna kara może sprawić, że do top 10 wskoczy Aston Martin z Fernando Alonso.
Sainz przed odpadnięciem miał jeszcze kontakt z Colapinto, jednak sędziowie nie dopatrzyli się w tej sytuacji podstaw do nałożenia kary.
Źródło: Visinfo24.pl za Parc Ferme
