Nie żyje Sam Neill, aktor znany widzom na całym świecie przede wszystkim z roli dr. Alana Granta w kultowym „Parku Jurajskim”. Informację o jego śmierci przekazali bliscy artysty za pośrednictwem mediów społecznościowych. Miał 78 lat.
Aktor odszedł w poniedziałek w Sydney, w otoczeniu rodziny. Jak podkreślili jego najbliżsi, śmierć była nagła i zaskakująca, jednak pewnym pocieszeniem pozostaje fakt, że w chwili odejścia nie zmagał się już z chorobą nowotworową. Zapowiedzieli również, że szczegółowe informacje dotyczące uroczystości pożegnalnych zostaną podane w późniejszym terminie.
Neill od kilku lat walczył z rzadkim i agresywnym nowotworem krwi – chłoniakiem angioimmunoblastycznym z komórek T (AITL). W marcu 2023 roku ujawnił, że przechodzi intensywne leczenie, w tym regularną chemioterapię. W tamtym czasie informował, że choroba znajduje się w remisji, choć wymaga stałej terapii w postaci comiesięcznych wlewów.
Sir Nigel John Dermot Neill urodził się w 1947 roku w Irlandii Północnej. Był synem Angielki i Nowozelandczyka. W dzieciństwie przeprowadził się wraz z rodziną do Christchurch w Nowej Zelandii, gdzie dorastał. Imienia „Sam” zaczął używać jeszcze w czasach szkolnych, chcąc wyróżnić się wśród licznych rówieśników o imieniu Nigel.
Swoją karierę filmową rozpoczął na początku lat 70. Debiutował w 1971 roku, a prawdziwy przełom przyniosła mu rola w filmie „Śpiące psy” z 1977 roku. Kolejne lata przyniosły mu międzynarodową rozpoznawalność, m.in. dzięki występowi w „Mojej wspaniałej karierze” u boku Judy Davis.
Na początku lat 80. przeniósł się do Londynu, gdzie współpracował także z wybitnymi twórcami europejskiego kina. Zagrał m.in. w „Opętaniu” Andrzeja Żuławskiego oraz w filmie Krzysztofa Zanussiego „Z dalekiego kraju”.
Sam Neill pozostawił czworo dzieci oraz ośmioro wnucząt. W pamięci widzów na całym świecie pozostanie jako jeden z najbardziej charakterystycznych aktorów swojego pokolenia.
