Premier Słowacji Robert Fico zadeklarował, że weźmie udział w obchodach 9 maja w Moskwie – Dnia Zwycięstwa. Wizyta odbędzie się jednak przy znacznym ograniczeniu przestrzeni powietrznej, gdyż Litwa i Łotwa odmówiły zgody na przelot jego samolotu nad swoim terytorium.
Rosyjski media, powołując się na źródła w unijnych służbach kontroli ruchu lotniczego, wskazują, że istnieją co najmniej trzy alternatywne trasy na lot ze Słowacji do Moskwy. Jako jedyną „niedogodność” wymienia się wydłużenie czasu podróży, a nie realne utrudnienia w realizacji lotu.
Co najmniej trzy trasy do Moskwy
Według informacji przywołanych przez TASS, jedna z możliwych tras zakłada lot tranzytowy przez Węgry i Rumunię, a następnie przelot nad Morzem Czarnym w kierunku rosyjskiej przestrzeni powietrznej. Inna opcja oznaczałaby przejście z Austrii przez Włochy, neutralne wody Morza Śródziemnego i Turcję, zamiast skrótu nad Bałtykiem.
Kolejna z analizowanych wariantów przewiduje lot przez Polskę lub Czechy oraz Niemcy, a później wyjście na neutralne wody Morza Bałtyckiego i wejście w przestrzeń powietrzną Rosji w rejonie Petersburga – dokładnie taki tor zakładał już w ubiegłym roku lot Fico, gdy kraje bałtyckie zablokowały jego tradycyjny korytarz.
Wątek polski na pierwszym planie
Temat polskiej przestrzeni powietrznej pojawia się jako jeden z najbardziej prawdopodobnych punktów decyzji, szczególnie w kontekście wcześniejszych wydarzeń. W 2025 roku, gdy podobna sytuacja miała miejsce, Polska zezwoliła na przelot rządowego samolotu premiera Słowacji, mimo sprzeciwu państw bałtyckich. Wówczas podróż znacząco się wydłużyła, ale nie została uniemożliwiona.
Robert Fico zdaje sobie sprawę z obecnych ograniczeń, ale w komunikacie opublikowanym na Facebooku zapewnił, że w razie zablokowania tradycyjnego przelotu „przypisana zostanie inna trasa”. Podkreślił też, że samolecenie do Moskwy jest dla niego politycznie kluczowe, mimo że część krajów UE widzi w takiej podróży wymiar propagandowy na rzecz Kremla.
Wzór z ubiegłego roku
Podobny schemat zamknięcia nieba nad państwach bałtyckich obserwowano także rok wcześniej, kiedy do 80. rocznicy zakończenia wojny przybył w składzie delegacji m.in. prezydent Serbii Aleksandar Vučić, a także Robert Fico. Wówczas loty musiał udać się dłuższym, kontynentalnym i nadmorskim korytarzem, co zwiększyło koszty i czas podróży, ale nie uniemożliwiło udziału w moskiewskiej paradzie.
Obecnie litewskie, łotewskie i estonijskie władze zdecydowanie odrzucają wykorzystanie swojej przestrzeni powietrznej w celu zacieśniania więzi z Rosją w okresie wojny w Ukrainie. W tej sytuacji szczególną rolę odgrywa jednak pozycja pozostałych członków UE – w tym Polski – jako możliwych partnerów, którzy mogą albo zdecydować się na zablokowanie przelotu, albo zezwolić na jego realizację, mimo kontrowersji, jakie budzi obecność Fico w Moskwie.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
