Liderka francuskiego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen zapowiedziała start w wyborach prezydenckich zaplanowanych na 2027 rok. Deklaracja padła po decyzji sądu apelacyjnego, który utrzymał wyrok w sprawie nadużyć finansowych, jednocześnie skracając okres zakazu pełnienia funkcji publicznych.
Zgodnie z orzeczeniem Le Pen przez 15 miesięcy nie może obejmować stanowisk państwowych, jednak ograniczenie to nie wyklucza jej z udziału w wyborach prezydenckich. Sama polityk podkreśliła, że nie widzi przeszkód, które uniemożliwiłyby jej ubieganie się o najwyższy urząd w państwie.
Le Pen zapowiedziała również złożenie odwołania do Sądu Kasacyjnego. Jej zdaniem może to doprowadzić do zawieszenia skutków wyroku, w tym obowiązku noszenia elektronicznej bransolety. Wcześniej wskazywała, że taki środek ograniczałby jej możliwości prowadzenia kampanii wyborczej.
Wyrok dotyczy sprawy związanej z nieprawidłowym wykorzystaniem środków z Parlamentu Europejskiego. Początkowo zakaz pełnienia funkcji publicznych miał wynosić 45 miesięcy, jednak większość kary została zawieszona, co ostatecznie umożliwiło polityk udział w nadchodzących wyborach.
Jeśli Le Pen zdecyduje się wystartować, będzie to jej czwarta próba zdobycia prezydentury. W poprzednich wyborach w 2022 roku uzyskała rekordowy wynik dla swojego ugrupowania, zdobywając ponad 41 procent głosów w drugiej turze.
Polityk zapowiedziała także, że w przypadku zwycięstwa funkcję premiera objąłby Jordan Bardella, jeden z czołowych przedstawicieli jej ugrupowania.
Zapowiedź startu Le Pen oznacza, że wybory prezydenckie we Francji mogą ponownie przynieść silną rywalizację między obozem centrowym a prawicą narodową.
