Z początkiem lipca zakończył się rządowy program „Ceny Paliw Niżej”, co przełożyło się na powrót wyższej stawki VAT oraz uwolnienie cen na stacjach paliw. W efekcie kierowcy już odczuwają pierwsze podwyżki.
Od środy podatek VAT na paliwa wrócił do poziomu 23 proc., podczas gdy wcześniej – w ramach programu osłonowego – wynosił 8 proc. Jednocześnie właściciele stacji ponownie mogą samodzielnie kształtować ceny, bez obowiązujących wcześniej ograniczeń.
Pierwsze zmiany są już widoczne. Na jednej ze stacji ceny benzyny 95 i oleju napędowego wzrosły z dnia na dzień o ponad 80 groszy na litrze. Oznacza to, że koszt zatankowania przeciętnego 50-litrowego baku zwiększył się o ponad 40 zł.
Minister finansów Andrzej Domański przypomniał, że program od początku miał charakter tymczasowy i był odpowiedzią na gwałtowny wzrost cen ropy na światowych rynkach. Jak wskazał, obecnie sytuacja surowcowa jest stabilniejsza, co uzasadnia zakończenie wsparcia.
Eksperci prognozują dalszy wzrost cen, choć w bardziej umiarkowanym tempie. Według analityków podwyżki mogą wynieść od 30 do 50 groszy na litrze. Jednocześnie powrót do rynkowych zasad oznacza większe zróżnicowanie cen między stacjami.
Zdaniem specjalistów różnice będą szczególnie widoczne w lokalizacjach o wyższym popycie, takich jak autostrady, gdzie paliwo tradycyjnie jest droższe. Na ceny wpływ mają także czynniki makroekonomiczne, w tym kurs złotego oraz poziom cen ropy na światowych rynkach.
Program „Ceny Paliw Niżej” został wprowadzony wiosną jako reakcja na skokowy wzrost cen surowców, związany z napiętą sytuacją geopolityczną. Obejmował m.in. obniżenie VAT oraz czasowe zmniejszenie akcyzy na paliwa.
Dzięki tym rozwiązaniom ceny na stacjach spadły i przez kilka miesięcy utrzymywały się na niższym poziomie. Po zakończeniu programu rynek wraca jednak do standardowych zasad, co oznacza wyższe koszty dla kierowców.
