Na Węgrzech zakończyło się głosowanie w wyborach parlamentarnych. Lokale wyborcze zamknięto o godz. 19, a według wstępnych danych po przeliczeniu niemal 99 proc. głosów zdecydowane prowadzenie obejmuje opozycyjna partia Tisza kierowana przez Petera Magyara. Formacja ta może zdobyć 138 mandatów w 199-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. Koalicja Fidesz-KDNP premiera Viktora Orbana ma obecnie 55 miejsc, a skrajnie prawicowy Ruch Naszej Ojczyzny (Mi Hazank) może liczyć na sześć mandatów.
Węgrzy wybierali 199 deputowanych jednoizbowego parlamentu. 106 posłów wyłaniano w jednomandatowych okręgach, a 93 z list krajowych. W systemie większościowym mandat w okręgu przypada kandydatowi z największą liczbą głosów, nawet jeśli nie osiągnie on bezwzględnej większości. Frekwencja o godz. 18:30 wyniosła 77,8 proc., a liczba zarejestrowanych wyborców sięgnęła 7 527 742.
Orbán i Magyar po głosowaniu
Viktor Orban po oddaniu głosu w Budapeszcie zapowiedział, że uszanuje wynik wyborów, jeśli zwycięży opozycja, i pogratuluje jej liderowi. Jednocześnie podkreślił, że sam przystąpił do rywalizacji po to, by wygrać. Peter Magyar z kolei przekonywał, że Tisza jest gotowa na zwycięstwo, a ostateczny rezultat zaakceptuje, o ile nie pojawią się nieprawidłowości mogące wpłynąć na wynik.
Lider opozycji zaznaczył także, że kluczowe będzie nie tylko zwycięstwo, ale i skala przewagi. W grę wchodzi bowiem także większość kwalifikowana dwóch trzecich, potrzebna m.in. do zmian w konstytucji.
Incydenty podczas głosowania
Choć wybory przebiegały zasadniczo spokojnie, w dwóch lokalach doszło do czasowego przerwania głosowania z powodu gróźb bombowych. Chodzi o punkty wyborcze w Miszkolcu i Peczu. W obu przypadkach po interwencji policji przeprowadzono przeszukanie, nie znaleziono żadnych materiałów wybuchowych, a głosowanie szybko wznowiono.
Według lokalnych mediów w Miszkolcu przerwa trwała około 20 minut. W Peczu lokal zamknięto jedynie na kilka minut, po czym wyborcy wrócili do urn.
Znaczenie wyniku
Wstępne rezultaty wskazują na możliwy koniec wieloletniej dominacji Fideszu, który sprawował władzę na Węgrzech przez 16 lat. Tisza nie tylko wygrywa, ale robi to z przewagą pozwalającą jej myśleć o samodzielnym rządzeniu i realnym wpływie na kształt przyszłej polityki kraju.
Na pełne, oficjalne rozstrzygnięcia trzeba jeszcze poczekać, ale już teraz widać, że węgierska scena polityczna może wkrótce wejść w nową fazę.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
