Władysław Kosiniak-Kamysz stanowczo zaprzeczył doniesieniom, jakoby Polska miała rozważać przerzucenie jednej z baterii systemu Patriot na Bliski Wschód. Szef MON podkreślił, że polskie zestawy przeciwlotnicze mają chronić krajową przestrzeń powietrzną i wschodnią flankę NATO, a ich rozmieszczenie nie ulegnie zmianie.
Według wtorkowych ustaleń „Rzeczpospolitej”, Amerykanie mieli w nieoficjalnych rozmowach sugerować Warszawie możliwość przekazania jednej z baterii Patriot oraz części pocisków PAC-3 MSE, co miałoby związek z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie. Informacja wywołała natychmiastową reakcję kierownictwa MON.
Stanowczy komentarz MON
Kosiniak-Kamysz napisał w mediach społecznościowych, że „nasze baterie Patriot i ich uzbrojenie służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO” oraz że „nic w tej kwestii się nie zmienia i nigdzie nie planujemy ich przemieszczać”. Zaznaczył też, że bezpieczeństwo Polski pozostaje „absolutnym priorytetem”.
Głos zabrał również wiceszef MON Cezary Tomczyk, który krótko zaznaczył, że „polskie Patrioty zostają w Polsce” i mają służyć obronie kraju oraz całej wschodniej flanki Sojuszu.
Reakcja Pałacu Prezydenckiego
Do sprawy odniósł się także szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. W programie „Graffiti” stwierdził, że nie ma wiedzy o tym, by jakakolwiek procedura przekazania systemu została uruchomiona, a ewentualna decyzja musiałaby wyjść z inicjatywy rządu. Podkreślił również, że Polska jako państwo graniczne wschodniej flanki NATO realizuje swoje zobowiązania sojusznicze.
Bloomberg informował, że państwa Zatoki Perskiej, po ponad miesiącu wojny z Iranem, niemal wyczerpały zapasy pocisków przechwytujących do systemów Patriot. Według tych danych od 28 lutego wystrzelono tam około 2400 pocisków, przy szacowanych przedwojennych zapasach wynoszących około 2800 sztuk. To właśnie ten kontekst miał stać za nieoficjalnymi sugestiami strony amerykańskiej.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
