Weekendowy koncert muzyki techno na terenie Pałacu w Wilanowie wywołał falę krytyki i ożywioną debatę publiczną. Wydarzenie, zorganizowane na dziedzińcu historycznej rezydencji pod nazwą Circoloco, spotkało się z ostrą reakcją zarówno mieszkańców okolicy, jak i części organizacji społecznych.
Sprzeciw wobec imprezy wyraziło m.in. stowarzyszenie „Miasto Jest Nasze”, które zarzuciło władzom miasta uległość wobec wpływowych środowisk. Aktywiści wskazywali na nieprzystosowanie zabytkowej przestrzeni do tego typu wydarzeń oraz zwracali uwagę na użycie ciężkiego sprzętu podczas montażu i demontażu sceny. W ich opinii doszło do naruszenia standardów ochrony miejsca, które na co dzień podlega ścisłym ograniczeniom.
W poniedziałek teren pałacu został skontrolowany przez służby konserwatorskie. Jak poinformowano, nie odnotowano uszkodzeń samego zabytku, jednak stwierdzono lokalne zniszczenia nawierzchni brukowej. Zapowiedziano ich szybką naprawę oraz rekultywację terenów zielonych. Kolejna kontrola ma się odbyć po wdrożeniu zaleceń pokontrolnych.
Najwięcej emocji wzbudził jednak hałas towarzyszący wydarzeniu. Mieszkańcy Wilanowa, zwłaszcza z pobliskich osiedli, skarżyli się na uciążliwe dźwięki trwające do wczesnych godzin porannych. Jak przekazała policja, w związku z koncertem wpłynęło kilkadziesiąt zgłoszeń dotyczących przekroczenia dopuszczalnych norm hałasu.
Obawy zgłaszały również organizacje zajmujące się ochroną przyrody. Przedstawiciele Ogólnopolskiego Towarzystwa Opieki nad Ptakami ostrzegali, że intensywne światło i długotrwały hałas mogą negatywnie wpływać na zwierzęta, szczególnie ptaki. Wskazywano m.in. na ryzyko dezorientacji w trakcie migracji oraz zakłócenia okresu lęgowego.
Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie podkreśliło, że organizator dysponował kompletem wymaganych zgód, w tym akceptacją konserwatora zabytków. Jak zaznaczono, środki uzyskane z wynajmu przestrzeni zostaną przeznaczone na działania konserwatorskie i utrzymanie historycznego kompleksu.
Do sprawy odniósł się także dyrektor muzeum Paweł Jaskanis, który poinformował, że w trakcie wydarzenia prowadzono pomiary natężenia dźwięku w różnych punktach obiektu i jego otoczenia. Wyniki wskazywały zróżnicowany poziom hałasu, a w niektórych lokalizacjach porównywalny z codziennym ruchem ulicznym. Dyrektor zwrócił uwagę, że incydentalne źródła dźwięku, takie jak przejazdy motocykli, generowały chwilowo wyższe wartości niż sam koncert.
Impreza zakończyła się około godziny 3.30 nad ranem. Szef muzeum przeprosił wszystkich, którzy odczuli związane z nią niedogodności.
Mazowiecki konserwator zabytków przypomniał, że pierwotnie nie wyraził zgody na organizację wydarzenia, jednak po wprowadzeniu zmian w dokumentacji – obejmujących m.in. ograniczenie infrastruktury i doprecyzowanie zabezpieczeń – decyzja została zmieniona. Podkreślił przy tym, że choć tego typu inicjatywy mogą budzić wątpliwości, urząd nie ocenia charakteru wydarzeń artystycznych, a jedynie ich wpływ na zabytki.
Kontrola wykazała również pewne odstępstwa od zatwierdzonego planu, w tym użycie ciężkiego sprzętu czy elementów pirotechnicznych. Nie stwierdzono jednak bezpośredniego zagrożenia dla samego pałacu.
Do sprawy odniosła się także minister kultury Marta Cienkowska, która oceniła decyzję o organizacji koncertu jako obarczoną ryzykiem. Zaznaczyła jednak, że kluczowe jest teraz dokładne przeanalizowanie całego procesu, w tym kwestii środowiskowych, które wykraczają poza kompetencje konserwatora zabytków.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
