Izrael zacieśnia współpracę z władzami Somalilandu, dążąc do zbudowania stałej obecności wojskowej nad Zatoką Adeńską i zabezpieczenia nowego przyczółka w bezpośrednim sąsiedztwie Jemenu. Według doniesień Bloomberga oraz szwedzkiego radia Ekot, Tel Awiw prowadzi zaawansowane rozmowy na temat sojuszu wojskowego oraz wykorzystania infrastruktury w pobliżu strategicznego portu Berbera jako bazy do operacji przeciwko rebeliantom Huti.
Rozmowy między Izraelem a władzami nieuznawanego międzynarodowo Somalilandu koncentrują się na długoterminowej obecności wojskowej nad Zatoką Adeńską oraz rozbudowie współpracy w obszarze bezpieczeństwa. Tel Awiw chce w ten sposób zabezpieczyć możliwość prowadzenia bezpośrednich uderzeń na pozycje jemeńskich rebeliantów Huti, którzy od wybuchu wojny w Strefie Gazy w październiku 2023 roku znacząco nasilili ataki na szlaki żeglugowe na Morzu Czerwonym i w rejonie Bab el-Mandab.
Kluczowe znaczenie Somalilandu wynika z jego położenia przy cieśninie Bab el-Mandab – wąskim gardle łączącym Morze Czerwone z Oceanem Indyjskim, przez które przepływa ponad 10-12 procent światowego handlu morskiego. Rozlokowanie izraelskich sił na afrykańskim wybrzeżu pozwoliłoby na stały nadzór nad tym newralgicznym korytarzem oraz na szybkie reagowanie na działania Huti i ich irańskich sponsorów.
Bliskość Jemenu i kalkulacja ryzyka Somalilandu
Z perspektywy Izraela atut Somalilandu jest oczywisty: niewielka odległość od Jemenu sprawia, że ewentualne bazy wzdłuż wybrzeża dawałyby możliwość bezpośrednich operacji – zarówno w formie nalotów, jak i działań sił specjalnych przeciwko Huti. Bojownicy tego ruchu, wspierani przez Teheran, od miesięcy destabilizują ruch statków, grożąc kolejnymi atakami na jednostki powiązane z USA, Izraelem i ich sojusznikami.
Dla władz w Hargeisie przyjęcie izraelskiej obecności militarnej oznaczałoby jednak nie tylko potencjalny „parasol ochronny” państwa posiadającego co najmniej zdolności jądrowe, ale także natychmiastowe wystawienie się na odwet Iranu. Jak przypomina „The Times of Israel” i inne komentujące media, Teheran już wielokrotnie dowiódł, że jest gotów uderzać w cele powiązane z USA i Izraelem daleko poza Bliskim Wschodem, jeśli uzna je za element wrogiej infrastruktury.
Od uznania Somalilandu do „strategicznych relacji”
Informacje o rozmowach bezpieczeństwa pojawiły się niedługo po tym, jak Izrael jako pierwszy kraj na świecie formalnie uznał niepodległość Somalilandu, który ogłosił secesję od Somalii w 1991 roku. Decyzja rządu Benjamina Netanjahu z grudnia 2025 roku otworzyła drogę do oficjalnych relacji dyplomatycznych i była postrzegana jako przełom w statusie międzynarodowym regionu.
Minister ds. prezydencji Somalilandu Khadar Hussein Abdi w rozmowie z Bloombergiem potwierdził, że negocjacje z Izraelem są na zaawansowanym etapie, a celem jest nawiązanie „strategicznych relacji” obejmujących „wiele aspektów”. Zaznaczył przy tym, że choć kwestia utworzenia izraelskiej bazy wojskowej formalnie jeszcze nie stanęła na stole, to taki projekt „zostanie w odpowiednim momencie poddany analizie”.
Kategoryczny sprzeciw Somalii
Inaczej na te działania patrzy rząd federalny Somalii, który nie uznaje niepodległości Somalilandu i konsekwentnie traktuje ten region jako integralną część swojego terytorium. Władze w Mogadiszu ostrzegły, że ich ziemia nie może stać się bazą wypadową do operacji wojskowych na wzór krajów Zatoki Perskiej i że wszelkie porozumienia zawierane z pominięciem rządu centralnego nie będą miały mocy prawnej.
– Somalia nie chce, aby jej terytorium było wciągane w zewnętrzne konflikty ani wykorzystywane w sposób, który mógłby jeszcze bardziej zdestabilizować i tak już wrażliwy region – podkreślił w rozmowie z Al Jazeerą minister spraw zagranicznych Ali Omar. Jego wypowiedź wybrzmiała w momencie, gdy konflikt USA i Izraela z Iranem eskaluje, a cieśnina Ormuz – przez którą przepływa około 20 procent globalnego tranzytu ropy i gazu – została de facto zamknięta w obliczu irańskich gróźb wobec żeglugi.
Ryzyko dalszej blokady szlaków morskich
Eksperci ostrzegają, że ewentualna oficjalna obecność izraelskich sił w Rogu Afryki mogłaby stać się pretekstem do zaostrzenia działań Iranu i Huti na kolejnych odcinkach morskich korytarzy. Zamknięcie Bab el-Mandab, połączone z paraliżem ruchu w cieśninie Ormuz, oznaczałoby w praktyce odcięcie znacznej części światowego handlu od najkrótszych tras między Azją, Bliskim Wschodem a Europą.
Według somalijskich władz oraz części analityków, w takim scenariuszu Zatoka Adeńska mogłaby stać się kolejnym frontem wojny zastępczej między blokiem USA-Izrael a Iranem i jego sojusznikami. Włączenie Somalilandu w tę rozgrywkę, przy braku uznania jego suwerenności przez większość świata, tylko dodatkowo komplikuje kwestię odpowiedzialności prawnej i bezpieczeństwa całego regionu.
Źródło: visinfo24.pl
