Szef sztabu junty wojskowej rządzącej Nigrem, generał Amadou Ibro, zapowiedział, że kraj „idzie na wojnę z Francją”, oskarżając Paryż o próbę destabilizacji sytuacji wewnętrznej i przygotowania do ataku na Niger. Deklaracja padła podczas spotkania z młodymi ludźmi w Niamey i została przyjęta owacyjnie, przy okrzykach „Precz z Francją”. Podczas wiecu generał Ibro stwierdził, że Niger przygotowuje się do działań zbrojnych wobec Francji, przedstawiając to jako ruch wyprzedzający rzekomo planowaną francuską agresję. „Nie byliśmy w stanie wojny, teraz idziemy na wojnę z Francją” – ogłosił wojskowy, przekonując, że Paryż czyni z Nigru „kozła ofiarnego” złej kondycji francuskiej gospodarki.
W emocjonalnej metaforze generał przekonywał, że nie można „kazać komuś patrzeć na posiłek jedzony na jego oczach i mówić, że nie może go zjeść”, co odczytywane jest jako odniesienie do bogactw naturalnych kraju i sporów o ich kontrolę. Tłum zgromadzony na spotkaniu odpowiadał oklaskami i antyfrancuskimi hasłami.
Tło polityczne i historyczne
Niger, dawna kolonia francuska, uzyskał niepodległość w 1960 roku, lecz przez dekady pozostawał ściśle powiązany z Paryżem gospodarczo i militarnie. W lipcu 2023 roku władzę przejęła wojskowa junta pod wodzą generała Abdourahamane Tianiego, obalając demokratycznie wybranego prezydenta Mohameda Bazouma. W następstwie kryzysu dyplomatycznego Francja zakończyła misję wojskową i wycofała swoje siły z Nigru pod koniec 2023 roku, zamykając także ambasadę. Od czasu przewrotu relacje na linii Niamey-Paryż dramatycznie się pogorszyły, a junta konsekwentnie buduje narrację suwerenności i sprzeciwu wobec dawnej potęgi kolonialnej. Francuski rząd nie uznaje legitymacji władz wojskowych w Nigrze i utrzymuje, że jedynym legalnym przywódcą pozostaje obalony prezydent.
Odpowiedź Francji: „wojna informacyjna”
Paryż kategorycznie odrzuca oskarżenia o próby destabilizacji Nigru oraz przygotowywanie interwencji militarnej. Rzecznik francuskiej armii określił wypowiedzi junty jako element „wojny informacyjnej” i jednoznacznie wykluczył francuską interwencję. Mimo wycofania wojsk i zamknięcia ambasady Francja pozostaje kluczowym graczem w sporach dotyczących zasobów naturalnych Nigru, w szczególności uranu. Ten kontekst dodatkowo zaostrza antyfrancuską retorykę władz w Niamey.
Macron oskarżany o „sponsorowanie” ataku
Napięcia podsycają także oskarżenia pod adresem prezydenta Emmanuela Macrona. Generał Tiani miał określić go jako „sponsora” ataku dżihadystów na lotnisko w stolicy Nigru, Niamey, do którego doszło pod koniec stycznia. Port lotniczy, na terenie którego znajduje się baza wojskowa z rosyjskimi najemnikami wspierającymi juntę, jest jednocześnie miejscem składowania znacznych ilości koncentratu uranu.
Według doniesień w bazie przechowywanych ma być około 1 tys. ton koncentratu tlenku uranu, co czyni to miejsce strategicznym zarówno z punktu widzenia bezpieczeństwa, jak i sporów gospodarczych. Rosyjscy najemnicy, powiązani z nową architekturą bezpieczeństwa budowaną przez władze w Niamey, są jednym z widocznych symboli odchodzenia Nigru od współpracy z Zachodem.
Uran jako punkt zapalny
Spór o uran stał się jednym z głównych pól konfliktu między Nigrem a Francją. Kraj jest znaczącym producentem surowca wykorzystywanego w przemyśle jądrowym, a przez lata kluczowym partnerem była francuska grupa Orano. Junta znacjonalizowała lokalny oddział Orano, oskarżając firmę o wyzysk zasobów i szkody środowiskowe, na co koncern odpowiedział pozwami i odwołaniami do międzynarodowych trybunałów. Władze w Niamey złożyły pozew wzajemny, zarzucając korporacji niszczenie środowiska i domagając się przewartościowania dotychczasowych relacji.
Niger zapowiada również sprzedaż uranu na globalnym rynku z pominięciem dotychczasowych francuskich kanałów, co dodatkowo zaostrza konflikt interesów. To właśnie kontrola nad strategicznymi surowcami i redefinicja relacji z dawnym mocarstwem kolonialnym stanowi dziś twarde jądro sporu, który junta coraz częściej opisuje językiem otwartego konfliktu.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
