Barbara Nowacka potwierdziła, że od 1 września edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym w szkołach, jednak część dotycząca zdrowia seksualnego pozostanie poza obowiązkiem. Jak wyjaśniła minister edukacji, rozwiązanie obejmie uczniów od czwartej klasy szkoły podstawowej aż po dwa lata nauki w szkołach ponadpodstawowych.
Szefowa MEN podkreśliła, że podstawa programowa ma obejmować przede wszystkim zagadnienia związane z higieną, aktywnością fizyczną, zdrowiem psychicznym i odżywianiem. Zastrzegła przy tym, że moduł dotyczący wiedzy o zdrowiu seksualnym będzie wyodrębniony i pozostawiony do decyzji rodziców w przypadku dzieci, a pełnoletni uczniowie zdecydują o nim samodzielnie.
Granica wyznaczona przez ekspertów
Nowacka wskazała, że o ostatecznym podziale treści zdecyduje zespół ekspertów powołany w resorcie edukacji. Mają się w nim znaleźć lekarze, specjaliści i nauczyciele, którzy przygotują program tak, by – jak zaznaczyła minister – był bezpieczny i dobrze uporządkowany.
Według przedstawionego przez nią założenia przedmiot ma w praktyce składać się z dwóch części: obowiązkowej edukacji zdrowotnej oraz niewielkiego, nieobowiązkowego modułu obejmującego wiedzę o zdrowiu seksualnym. Nowacka mówiła, że ten dodatkowy zakres ma stanowić około jednej dziesiątej całego przedmiotu.
Zmiana od września
Edukacja zdrowotna już funkcjonuje w szkołach jako osobny przedmiot, ale dotąd nie była obowiązkowa. Rodzice uczniów musieli składać pisemną rezygnację, jeśli nie chcieli, by dziecko brało udział w zajęciach, a w przypadku uczniów pełnoletnich decyzja należała do nich samych. Po zmianie zasad od 1 września obowiązek ma objąć całość przedmiotu z wyjątkiem części dotyczącej zdrowia seksualnego.
Przedmiot zastąpił wychowanie do życia w rodzinie i obejmuje szeroki katalog zagadnień ważnych dla rozwoju młodych ludzi. Resort edukacji podkreśla, że chodzi nie tylko o wiedzę biologiczną, ale też o profilaktykę, styl życia, relacje i dobrostan psychiczny.
Spór o treści
Najwięcej emocji wywołuje właśnie część dotycząca dojrzewania i zdrowia seksualnego. Nowacka argumentowała, że dojrzewanie jest już omawiane na biologii, więc nie ma tu – jak stwierdziła – przestrzeni do sporu, a wiedza o zdrowiu seksualnym jest równie istotna jak inne elementy edukacji zdrowotnej.
Decyzja MEN wpisuje się w dłuższą debatę wokół tego przedmiotu, który od miesięcy budzi sprzeciw części środowisk politycznych i społecznych. Resor t stara się jednak przedstawić zmianę jako kompromis między obowiązkiem szkoły a prawem rodziców do decydowania o najbardziej wrażliwym fragmencie programu.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
