Atak na Iran i eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wywołały falę niepokoju na rynkach surowcowych, jednak polski rząd przekonuje, że dostawy ropy i gazu do kraju pozostają bezpieczne.
Minister energii Miłosz Motyka w rozmowie z Polsat News zapewnił, że obecne wydarzenia nie zagrażają stabilności dostaw do Polski ani bezpieczeństwu energetycznemu państwa. Zaznaczył, że z perspektywy bezpieczeństwa dostaw sytuacja pozostaje stabilna, mimo napięć w regionie Zatoki Perskiej. – Bezpieczeństwo energetyczne jest w pełni zagwarantowane – podkreślił, odnosząc się do obaw o ryzyko przerw w imporcie surowców.
Motyka zwrócił uwagę, że Polska zbudowała system oparty na kilku niezależnych kierunkach dostaw, co zmniejsza podatność kraju na pojedyncze wstrząsy na rynkach światowych. Wskazał, że w praktyce oznacza to możliwość elastycznego zastępowania surowca z jednego źródła innymi kontraktami, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Katar, Arabia Saudyjska i Kurdystan zatrzymują produkcję
Na światowe rynki energii natychmiast przełożyły się decyzje producentów z regionu objętego konfliktem. Katar czasowo wstrzymał produkcję skroplonego gazu ziemnego LNG w swoich kluczowych instalacjach, co już doprowadziło do skoku cen gazu w Europie i Azji. Jednocześnie saudyjski koncern Saudi Aramco zawiesił pracę największej w kraju rafinerii w Ras Tanura po ataku dronów, a w irackim Kurdystanie wstrzymano wydobycie ropy.
Te równoczesne zakłócenia w strategicznych punktach wydobycia, przerobu i eksportu surowców z Bliskiego Wschodu wzmacniają obawy o dalsze wahania cen ropy i gazu na świecie. Analitycy zwracają uwagę, że przedłużające się przerwy w produkcji mogą przełożyć się na trwały wzrost notowań surowców na giełdach.
Gaz z Kataru: tylko 9 proc. polskiego zużycia
Motyka podkreślił, że choć Katar jest ważnym dostawcą LNG, jego udział w polskim bilansie gazowym jest ograniczony. – Gaz z Kataru, to jest 9 proc. naszego krajowego zużycia. Więc, gdyby doszło do zachwiania tych dostaw, to z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego jesteśmy w stanie w kolejnych miesiącach to zastąpić – wyjaśnił minister. Szef resortu energii zaznaczył, że Polska ma zdywersyfikowane kierunki importu gazu – od dostaw z Norwegii przez Baltic Pipe po LNG z USA i innych krajów – co ogranicza wpływ jednego kraju na bezpieczeństwo dostaw. Jednocześnie zapewnił, że obecnie wszystkie kontrakty realizowane są zgodnie z terminami i harmonogramami.
Magazyny gazu wypełnione w połowie
Minister poinformował, że polskie magazyny gazu są w tej chwili zapełnione w około 50 procentach, co w połączeniu z krajowym wydobyciem daje bufor pozwalający przetrwać kilka kolejnych miesięcy. Według Motyki takie rezerwy, w połączeniu z dywersyfikacją kierunków dostaw, sprawiają, że „nie ma żadnego ryzyka, jeżeli chodzi o dostawy”.
Polityk podkreślił, że nawet w scenariuszu czasowego ograniczenia części importu, Polska nie stanęłaby przed widmem nagłego braku surowca. – Bezpieczeństwo jest w pełni zagwarantowane i nie ma ryzyka, że ten konflikt na Bliskim Wschodzie wpłynie na poziom tych dostaw – powiedział w Polsat News.
Niższa taryfa gazu dla milionów klientów
Na tle niepokojów na rynkach globalnych minister przypomniał, że kilka dni temu weszła w życie nowa, niższa taryfa cen gazu dla gospodarstw domowych. Została ona wprowadzona przez myOrlen (dawny PGNiG Obrót Detaliczny), a jej wysokość zatwierdził prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Nowy cennik obejmuje około siedem milionów odbiorców i ma obowiązywać do końca czerwca, przynosząc realne oszczędności na rachunkach za gaz w pierwszej połowie roku.
Motyka zaznaczył, że decyzja o obniżce taryf pokazuje, iż mimo geopolitycznych napięć krajowy rynek gazu pozostaje stabilny. Jak wynika z komunikatów, obniżka cen sięga kilku procent, co w skali roku daje wymierne korzyści dla przeciętnego gospodarstwa domowego.
Źródło: visinfo24.pl
