Tegoroczna 68. gala rozdania nagród Grammy przebiegła w atmosferze solidarności z ofiarami działań amerykańskich służb imigracyjnych. Wielu artystów wykorzystało swoje wystąpienia, by zaprotestować przeciwko brutalności agentów ICE oraz polityce migracyjnej Stanów Zjednoczonych. Impuls do tych manifestacji dały tragiczne wydarzenia w Minnesocie, gdzie zastrzelono Renee Good i Alexa Prettiego.
„ICE precz” – Bad Bunny z politycznym przesłaniem
Najwięcej emocji wywołało przemówienie laureata albumu roku, portorykańskiego rapera Bad Bunny’ego, nagrodzonego za płytę Debi Tirar Mas Fotos. – Zanim podziękuję Bogu, powiem jedno: ICE precz – rozpoczął artysta. Dodał, że imigranci „nie są obcymi – są ludźmi i Amerykanami”.
Bad Bunny od lat krytykuje politykę imigracyjną Donalda Trumpa. Amerykański prezydent w 2025 roku nazwał jego zaproszenie do występu podczas Super Bowl „niedorzecznym”, a minister bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem również otwarcie sprzeciwiała się jego udziałowi w wydarzeniu. Podczas ostatniej trasy koncertowej muzyk zrezygnował z występów w USA, tłumacząc, że nie chce narażać swoich fanów na możliwe zatrzymania przez służby federalne.
Billie Eilish: „Musimy dalej walczyć”
Głos w podobnym tonie zabrała Billie Eilish, która podczas gali odebrała swoją dziesiątą statuetkę Grammy, tym razem za utwór Wildflower. Wystąpiła z przypinką z napisem ICE out i podczas przemówienia powiedziała: – Nikt nie jest nielegalny na skradzionej ziemi.
Artystka dodała również: – Trudno dziś wiedzieć, co powiedzieć i jak działać. Ale musimy nadal protestować i zabierać głos.
Słowa wsparcia dla migrantów wyraziły też inne laureatki. Olivia Dean, odbierając nagrodę dla najlepszego debiutu, przypomniała o swoich rodzinnych korzeniach. – Stoję tu jako wnuczka imigranta. Jestem dzieckiem odwagi i uważam, że tacy ludzie zasługują na świętowanie – mówiła. Z kolei wokalistka Kehlani, odbierając swoją pierwszą nagrodę Grammy za wykonanie R&B, ostro skrytykowała działania ICE.
Po tragedii w Minnesocie
Gniew artystów wzbudziły styczniowe wydarzenia w stanie Minnesota. 7 stycznia funkcjonariusze służb imigracyjnych zastrzelili 37-letnią Renee Good, a niespełna dwa tygodnie później, podczas interwencji Border Patrol w Minneapolis, zginął Alex Pretti, pielęgniarz i aktywista.
Prezydent Donald Trump nazwał te sytuacje „strasznymi” i „okropnymi”, podkreślając, że znał rodzinę jednej z ofiar. Zapowiedział też „małą zmianę” w strukturach lokalnych służb: odwołał dotychczasowego dowódcę akcji Grega Bovino, którego zastąpił Tom Homan, mający za zadanie „rozładować napięcia”. – Czasami w biznesie trzeba wprowadzać małe korekty. Może tym razem to była taka sytuacja – tłumaczył Trump.
Muzyczne rekordy i symboliczne wyróżnienia
Choć gala była pełna politycznych akcentów, nie zabrakło też momentów historycznych. Dalajlama został uhonorowany nagrodą w kategorii audiobook/narracja za album Meditations: The Reflections of His Holiness the Dalai Lama. W jego imieniu nagrodę odebrał Rufus Wainwright.
Najbardziej utytułowanym raperem w historii stał się Kendrick Lamar, który dzięki statuetkom za Luther i najlepszy album rapowy GNX ma już 26 nagród Grammy, wyprzedzając Jay-Z. – Sztuka nie może udawać, że nie widzi tego, co dzieje się na ulicach – powiedział ze sceny.
Wśród pozostałych zwycięzców znaleźli się m.in. Lady Gaga (najlepszy album pop), Lola Young (solowe wykonanie pop) oraz Steven Spielberg, który zdobył Grammy za film Music by John Williams. Dzięki temu legendarny reżyser osiągnął status EGOT, mając wszystkie cztery najważniejsze nagrody świata rozrywki: Emmy, Grammy, Oscara i Tony.
PRZECZYTAJ: Nagrody Grammy 2026 rozdane
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
