W środę po godzinie 12:00 policja wkroczyła do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa na warszawskim Mokotowie. Akcja mundurowych wynika z decyzji warszawskiej prokuratury dotyczącej przeszukania biura rzecznika dyscyplinarnego sędziów mieszczącego się w tym budynku. Na miejscu pojawili się szefowa KRS, inni urzędnicy związani z Radą oraz posłowie PiS, co doprowadziło do gorącej wymiany zdań między nimi a policjantami i prokuratorami.
Krajowa Rada Sądownictwa potwierdziła informacje o przeszukaniu w mediach społecznościowych. „Policja i prokuratorzy znowu pojawili się w siedzibie KRS. Czyżby po akta dyscyplinarne sędziów? To pierwszy efekt dzisiejszej prezentacji 'ustawy praworządnościowej’ w Sejmie przez szefa Ministerstwa Sprawiedliwości Waldemara Żurka” – głosi wpis opublikowany na platformie X.
Podkom. Jacek Wiśniewski, rzecznik Komendy Stołecznej Policji, sprecyzował, że w siedzibie KRS przy ulicy Rakowieckiej na Mokotowie „prowadzone są czynności procesowe przy udziale prokuratora Prokuratury Krajowej”. Na miejscu interweniowali również policjanci z zespołu antykonfliktowego. Rzecznik KSP zaznaczył, że funkcjonariusze „respektują przepisy prawa”.
„Działania zostały podjęte na podstawie postanowienia prokuratora. Czynności policji realizowane są wyłącznie w zakresie określonym przez prokuratora i pod jego nadzorem. Są one prowadzone w sposób możliwie najmniej uciążliwy dla funkcjonowania instytucji” – przekazała Komenda Stołeczna Policji na platformie X.
Do sytuacji odniosła się w serwisie X Dagmara Pawełczyk-Woicka, szefowa KRS. „W biurze KRS jest dwóch prokuratorów, policja czeka. Żądają od kierownika sekretariatu akt postępowań dyscyplinarnych. Panowie prokuratorzy nie wyrażają zgody na udostępnienie wizerunku. Autorem postanowienia jest prok. Tomasz Narłowski” – napisała.
Tuż przed 13:30 przewodnicząca KRS wyszła do dziennikarzy zgromadzonych przed budynkiem. „Nie mogę wyjść na parking. Mam masę akt, z których chcę się przygotować do rozpraw. To jest kontener, musi mi pomóc kierowca” – relacjonowała Pawełczyk-Woicka. Podkreśliła, że to „sytuacja dla niej niewyobrażalna”.
„Oznacza to, że do każdej instytucji publicznej może wejść policja i ograniczyć możliwości poruszania się pracowników” – oceniła. Dodała, że drzwi do głównego budynku zostały zamknięte na klucz, a akcję wykorzystano w momencie, gdy była w Sejmie, zakładając, że nie zdąży wrócić do siedziby KRS.
Komunikat prokuratury: „Czynności nie dotyczą KRS”
Rzeczniczka Prokuratora Generalnego Anna Adamiak poinformowała, że trwają czynności z udziałem prokuratorów z wydziału spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej „w pomieszczeniach biurowych Rzecznika Dyscyplinarnego Sądów Powszechnych i jego zastępców”. Wyjaśniła, że „czynności te są realizowane w oparciu o postanowienie z dnia 14 stycznia o żądaniu wydania rzeczy i przeszukaniu”.
„Postępowanie to zostało wszczęte z uwagi na zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa 28 marca 2025 roku, dotyczącego ukrywania dokumentów poprzez odmowę ich wydania, a także powoływania się na pełnioną funkcję, w sytuacji kiedy tej funkcji osoby nie sprawują” – zaznaczyła prokurator.
Podkreśliła, że działania nie dotyczą Krajowej Rady Sądownictwa. „Te czynności adresowane są do Biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sądów Powszechnych i nie mają żadnego związku z funkcjonowaniem i działalnością KRS” – oświadczyła. Dodała, że czynności prowadzone są w siedzibie KRS, ponieważ udostępnia ona swoje pomieszczenia dla Biura Rzecznika Dyscyplinarnego.
Ustawa praworządnościowa w Sejmie
Wcześniej w środę w Sejmie miało miejsce pierwsze czytanie tzw. ustawy praworządnościowej, podczas którego doszło do ostrej wymiany zdań między przedstawicielami KRS a ministrem sprawiedliwości.
„Ten projekt, który został przedłożony do Sejmu, to dzieło szaleństwa. Powiedzieć, że jest niekonstytucyjny to nic nie powiedzieć. Powiedzieć że jest alogiczny, sprzeczny wewnętrznie, to tak naprawdę nic nie powiedzieć” – argumentowała z mównicy szefowa KRS. W jej ocenie „rzeczywistym celem projektu jest po pierwsze zemsta, po drugie zemsta, a po trzecie zakodowanie w społecznej świadomości historycznej, że władza należy właśnie do tej grupy, która stoi za koncepcją tego projektu”.
Z kolei Waldemar Żurek, prezentując projekt ustawy, stwierdził, że po 2015 roku – po wyborach parlamentarnych, w których większość zdobyło PiS – wprowadzono mechanizm, „w którym prawo zamiast być tarczą dla obywatela, stało się narzędziem demontażu niezależności sądownictwa”.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
