Rosyjska ambasada w Warszawie wystosowała ostrzeżenie dla swoich obywateli dotyczące podróży do Polski. Przedstawiciele misji dyplomatycznej twierdzą, że w kraju narasta fala „antyrosyjskich nastrojów”, a Rosjanie są rzekomo oskarżani na „bezpodstawnych i wymyślonych przesłankach”. Przekaz ten jest prawdopodobnie elementem odpowiedzi Kremla na zatrzymanie rosyjskiego archeologa, Aleksandra B.
Oświadczenie w tej sprawie zostało opublikowane na stronie internetowej ambasady Federacji Rosyjskiej. „W Polsce nasilają się nastroje rusofobiczne, pojawiają się przypadki prześladowań obywateli Rosji oraz oskarżenia bazujące na całkowicie nieuzasadnionych powodach” – podano w komunikacie.
Dyplomacja Kremla przekonuje, że podróże do Polski wiążą się z „potencjalnym ryzykiem”. Wskazano też, że przekraczanie granicy polskiej przez Rosjan może być „na wniosek Ukrainy” interpretowane jako działanie niezgodne z prawem.
„W obecnej sytuacji ambasada Rosji w Polsce stanowczo odradza swoim obywatelom podróże do Polski, o ile nie są one absolutnie niezbędne” – podkreślono w końcowej części komunikatu.
To kolejne przejaw działań odwetowych Kremla wobec Polski. Antypolska narracja w rosyjskich mediach nasiliła się po grudniowym zamknięciu ostatniego konsulatu Rosji w naszym kraju. Choć ambasada w Warszawie wciąż funkcjonuje, faktycznie dysponuje ograniczonymi możliwościami z powodu napiętych relacji z polskim rządem. Rosyjskie władze uznały również za bezpodstawne aresztowanie archeologa Aleksandra B., poszukiwanego w związku z „częściowym zniszczeniem zabytku kulturowego” na terytorium okupowanego Krymu. W ubiegły czwartek warszawski sąd zdecydował o przedłużeniu jego aresztu tymczasowego do 4 marca. Po zatrzymaniu naukowca rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, określił decyzję polskich służb jako przejaw „prawnej tyranii”. Zapowiedział także, że Moskwa zamierza dochodzić ochrony swoich obywateli kanałami dyplomatycznymi.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
