Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jasno podkreśliła, że nie widzi możliwości, by Polska 2050 znalazła się na wspólnej liście wyborczej z innymi ugrupowaniami koalicyjnymi.
– Polska 2050 ma sens jako partia samodzielna, jako wyraziste centrum – oceniła w programie „Gość Wydarzeń”.
Wiceszefowa ugrupowania ujawniła również szczegóły dotyczące poniedziałkowych wyborów na przewodniczącego partii, które unieważniono z powodu zbyt dużej liczby oddanych głosów. Jak tłumaczyła, problem nie wynikał z błędu organizacyjnego.
– Wiemy na pewno, że wszystko z naszej strony zostało dopełnione. Wszystkie zakupy, pliki, pakiety – przekazała Pełczyńska-Nałęcz.
Podkreśliła, że partia korzysta z tego samego systemu elektronicznego od dłuższego czasu i wcześniej nie odnotowano żadnych problemów.
– To nie są pierwsze wybory, które w tym systemie organizujemy. Było ich już kilkadziesiąt, zwłaszcza ostatnio na poziomie regionalnym. Pierwsza tura przebiegła gładko i bez zarzutu. Wszystko wskazuje, że doszło do jakiejś ingerencji z zewnątrz – dodała.
Jak wyjaśniła, awaria nastąpiła, gdy odnotowano nienaturalnie dużą aktywność użytkowników w systemie.
– Okazało się, że w tym głosowaniu było 26 tysięcy wejść przy uprawnionych do głosowania niespełna 700 osobach (…). Doszło do jakiejś próby ataku hakerskiego – powiedziała minister Pełczyńska-Nałęcz w rozmowie z Markiem Tejchmanem.
Samodzielna droga Polski 2050
W dalszej części programu polityk odniosła się do przyszłości swojego ugrupowania i możliwości tworzenia wspólnych list wyborczych.
– Dla mnie Polska 2050 ma sens dla samej Polski 2050, ale przede wszystkim dla kraju – jako partia samodzielna, jako wyraziste centrum – stwierdziła.
Zapytana, czy wyobraża sobie start na jednej liście z premierem Donaldem Tuskiem, odpowiedziała zdecydowanie:
– Nie. Nie dlatego, że z Donaldem Tuskiem – to złe sformułowanie. Uważam, że jedna lista nie jest dobrym rozwiązaniem dla nikogo. W 2023 roku byłam jej przeciwna, bo uważałam, że nie powstanie demokratyczny rząd – i to się okazało prawdą.
– Jedna lista pokazała, do czego może prowadzić, przy wyborach pana prezydenta Trzaskowskiego. Ubolewam nad tym, głosowałam na niego. To dało zwycięstwo siłom niedemokratycznym, radykalnie prawicowym, czemu się sprzeciwiam – dodała.
Pełczyńska-Nałęcz wyjaśniła, że nie chodzi o relacje z premierem czy jego partią, ale o zachowanie tożsamości i samodzielności Polski 2050.
– Takie wyraziste centrum, jakim jesteśmy, powinno być obecne na scenie politycznej niezależnie. „Nie” dla jednej listy, bo to się nie sprawdziło w przeszłości, a więcej tego samego daje więcej tego samego – podsumowała.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
