W meczu 33. kolejki Premier League drugi w tabeli Manchester City pokonał 2:1 prowadzący Arsenal na Etihad Stadium, co ożywiło walkę o tytuł już w pełni. Po zwycięstwie „Obywatele” zbliżyli się do „Kanonierów” na trzy punkty, a przy tym posiadają jeden mecz zaległy, a więc teoretyczną szansę na ich wyprzedzenie w końcówce sezonu.
W żadnej z pięciu najsilniejszych lig w Europie batalia o mistrzostwo nie jest w tym sezonie tak wyrównana jak w Anglii, gdzie Arsenal przez długie miesiące utrzymywał spory dystans, który teraz systematycznie się zmniejsza. Jeszcze niedawno dzieliła zespoły różnica rzędu dziewięciu punktów, ale seria porażek Londyńczyków otworzyła drogę joeelowi Josepa Guardioli.
Dramat w Manchesterze
Mecz przed 55 tysiącami widzów na Etihad rozpoczął się po myśli Manchesteru City. W 16. minucie francuski skrzydłowiec Rayan Cherki strzałem w dalszy róg dał prowadzenie gospodarzom, omijając obronę Arsenalu. Radość gości była jednak krótkotrwała – dwie minuty później niemiecki napastnik Kai Havertz wykorzystał błąd włoskiego bramkarza Gianluigiego Donnarummy, a jego strzał po odbiciu od bramkarza wpadł do siatki.
Przełom nastąpił w 65. minucie, kiedy snajper numer jeden Premier League, Erling Haaland, dopisał się na tablicy wyników, zdobywając drugą bramkę City. To już 23. trafienie Norwega w tym sezonie, a pierwsze od 11 lutego, co pokazało, jak bardzo „zwykłego” gola z jego wykonania czują jego rywale.
Bilans po meczu
W wyniku porażki Arsenal, choć nadal zajmuje pierwsze miejsce z dorobkiem 70 punktów, traci kontrolę nad rywalizacją. Manchester City ma 67 punktów, ale z zaplanowanym zaległym spotkaniem z Crystal Palace, po którym teoretycznie może osiągnąć tyle samo, jeśli nie więcej. W dodatku oba zespoły mają bardzo zbliżone bilanse goli: Arsenal +37, a City +36, co oznacza, że w razie remisu w punktach decydująca będzie różnica bramek.
Arsenal ma na papierze lekki przewaga, bo w pozostałych meczach nie zmierzy się z żadną z drużyn z czołówki, a jego terminarz obejmuje zaledwie dwa spotkania wyjazdowe. Jednak trener Mikel Arteta musi się liczyć również z udziałem w Lidze Mistrzów, co mocno obciąża rywali. Z drugiej strony City czeka jeszcze półfinał i ewentualnie finał Pucharu Anglii, co dodatkowo zwiększa presję w decydujących rundach ligi.
Walka o trójki
Za czołowy duet trwa zacięta rywalizacja o trzecie, czwarte i piąte miejsce, również premiowane grą w Lidze Mistrzów. Na trzecim miejscu, po 58 punktach, plasuje się Manchester United, który w sobotę pokonał Chelsea 1:0. Współliderem tej grupy jest Aston Villa (również 58 punktów po wygranej 4:3 z Sunderlandem), a tuż za nimi Leoną Idzie Liverpool z 55 punktami po 2:1 w derbach z Evertonem.
W ten sposób Premier League może zakończyć się jednym z najbardziej emocjonujących finałów w ostatnich sezonach, a każdy z kolejnych meczów, zarówno dla czołówki, jak i zespołów walczących o trójki, może zdecydować o kształcie sezonu.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat Sport
