Przyszłość Roberta Lewandowskiego w FC Barcelonie pozostaje otwarta, a z Hiszpanii i Włoch napływają sygnały, że napastnik może latem zmienić otoczenie. Katalończycy chcą zatrzymać Polaka, ale proponowany nowy kontrakt ma oznaczać niższe zarobki i mniejszą rolę w drużynie, co nie musi odpowiadać zawodnikowi.
Według włoskich doniesień szczególnie mocno zabiega o niego AC Milan, który miał umieścić Lewandowskiego na szczycie swojej listy transferowej. Dziennik Corriere della Sera określa go jako „wymarzony cel”, a mediolańczycy liczą, że przekonają go do przeprowadzki na San Siro po zakończeniu umowy z Barceloną.
Milan nie jest jedynym klubem, który obserwuje sytuację Polaka. W spekulacjach przewijają się również Juventus, zespoły z MLS oraz kluby z Arabii Saudyjskiej, co pokazuje, że zainteresowanie 37-letnim napastnikiem wciąż jest duże mimo jego wieku.
W przypadku transferu do Milanu możliwe byłyby także ruchy kadrowe po stronie włoskiego klubu. Według medialnych doniesień Rossoneri mogą rozważać sprzedaż Rafaela Leão, za którego oczekiwaliby około 50 milionów euro.
Flick tłumaczy zmianę
W tle transferowych spekulacji Barcelona przegrała z Atletico Madryt 0:2 w pierwszym ćwierćfinale Ligi Mistrzów, a Lewandowski zszedł z boiska po pierwszej połowie. Hansi Flick wyjaśnił później, że była to decyzja wyłącznie taktyczna, wymuszona przez czerwoną kartkę dla Pau Cubarsiego.
Choć Polak rozpoczął spotkanie w podstawowym składzie, trener zdecydował się na korektę ustawienia po osłabieniu zespołu. Z perspektywy Barcelony rezultat meczu tylko podkreślił, jak trudne mogą być najbliższe tygodnie zarówno sportowo, jak i w kontekście przyszłości jednego z liderów ofensywy.
Najbliższe miesiące mogą przesądzić, czy Lewandowski pozostanie w Barcelonie, czy wybierze nowy projekt sportowy. Jeśli klub rzeczywiście zaproponuje tylko krótszą i mniej korzystną finansowo umowę, presja ze strony Milanu i innych zainteresowanych może szybko nabrać znaczenia.
Źródło: visinfo24.pl za w Polsce24.pl
