Minister edukacji Barbara Nowacka w rozmowie w programie „Graffiti” odniosła się do decyzji w sprawie edukacji zdrowotnej oraz doniesień o możliwej rekonstrukcji rządu. Jak przyznała, decyzja o nieobowiązkowym charakterze tego przedmiotu nie należała wyłącznie do niej.
– Nie miałam wyjścia – podkreśliła w rozmowie, dodając, że jeśli zapada decyzja „na szczeblu wysokim w rządzie, to minister musi się tej decyzji podporządkować”.
Według nieoficjalnych informacji mediów, premier Donald Tusk planuje dokonać przed wakacjami ograniczonej rekonstrukcji gabinetu. Zmiany mają objąć m.in. resort edukacji, kultury oraz zdrowia.
Rekonstrukcja rządu? „Każdy minister może być odwołany”
Zapytana o doniesienia mediów oraz ewentualne rozmowy z premierem, Nowacka nie potwierdziła szczegółów. – Każdy minister, w każdej chwili, może być przez premiera odwołany. Więc dowiemy się tego po prostu od premiera – zaznaczyła.
Dziennikarz prowadzący program zapytał także o rzekome uwagi dotyczące zbyt małej stanowczości minister w kwestiach decyzyjnych. Nowacka odpowiedziała krótko: – Nie wiem tego, bardzo mi przykro. Nie wiem, skąd mają taką informację.
Wyjaśniła natomiast, że rozmowa w gronie przedstawicieli rządu dotyczyła między innymi planów dotyczących zakazu używania telefonów w szkołach. – Prośba premiera była, żeby fragment projektu dotyczący ograniczenia dostępu do mediów społecznościowych dla nieletnich został procedowany jako rządowy – powiedziała.
Minister zapowiedziała, że zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15. roku życia ma wejść w życie jeszcze w tym roku. Wskazała przy tym, że projekt jest powiązany z inicjatywą Ministerstwa Cyfryzacji dotyczącą europejskiego portfela tożsamości cyfrowej. – To narzędzie uniemożliwi logowanie się osobom poniżej 15 lat na platformach społecznościowych – dodała.
Edukacja zdrowotna nieobowiązkowa – na razie
Minister zapowiedziała, że do końca marca zapadnie decyzja, czy edukacja zdrowotna stanie się obowiązkowym przedmiotem w nadchodzącym roku szkolnym.
Obecnie – jak zauważyła – z zajęć korzysta zaledwie 30 procent uczniów.
– Uważam, że ten przedmiot jest potrzebny – zaznaczyła. – W momencie, kiedy z przyczyn politycznych musiał zostać wprowadzony jako nieobowiązkowy, było jasne, że zainteresowanie młodzieży będzie ograniczone. Młodzież nie chodzi na przedmioty nieobowiązkowe – to trzeba sobie jasno powiedzieć.
Wynagrodzenia nauczycieli: „Powinny być znacznie wyższe”
W czwartek podpisano rozporządzenie zwiększające minimalne wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli o 3 proc., czyli o kwoty od 151 do 186 zł brutto. Nowacka przyznała, że to jedynie minimalne wyrównanie i nie zaspokaja realnych potrzeb środowiska pedagogicznego.
– W ogóle uważam, że nauczyciele powinni zarabiać znacznie więcej – powiedziała minister. Dodała, że choć Koalicja Obywatelska opowiada się za powiązaniem wynagrodzeń nauczycieli z sytuacją gospodarczą państwa, ograniczenia budżetowe chwilowo spowolniły ten proces. – To nie jest podwyżka, tylko tak naprawdę wyrównanie inflacyjne – i to trzeba uczciwie powiedzieć – dodała.
Minister podkreśliła, że będzie konsekwentnie zabiegać o wzrost płac w oświacie. Wspomniała również o konieczności waloryzacji progów podatkowych i podniesienia kwoty wolnej od podatku, choć – jak zaznaczyła – są to kwestie należące do resortu finansów.
– Minister Domański doskonale wie, że nauczyciele są jednym z priorytetów rządu. Sukcesy gospodarcze nie biorą się znikąd – to efekt dobrej edukacji, którą tworzą zaangażowani nauczyciele – podsumowała.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
