Według Mežvietsa na terytorium Białorusi powstały specjalne obozy szkoleniowe, w których migranci przechodzą trening bojowy nastawiony na konfrontację z pogranicznikami krajów UE, przede wszystkim Polski i państw bałtyckich. Łotewski szef Służby Bezpieczeństwa Państwowego podkreśla, że choć statystyki mogą sugerować chwilowy spadek presji migracyjnej na granicach, reżim w Mińsku w rzeczywistości zaostrzył kurs, a jego taktyka wobec sąsiadów „w ostatnim roku stała się bardziej agresywna” i wciąż się zmienia.
– Migrantów szkolono do walki w specjalnych obozach i wypychano przez granice Unii Europejskiej do Polski i państw bałtyckich – powiedział Mežviets, opisując działania, które wpisują się w znany od kilku lat scenariusz wykorzystywania presji migracyjnej jako instrumentu nacisku politycznego.
Fałszywe nagrania i inscenizowane „blizny”
Łotewski wywiad zwraca uwagę, że same ćwiczenia fizyczne to tylko jedna strona przygotowań – druga to intensywna indoktrynacja. W obozach migrantom mają być pokazywane spreparowane materiały wideo, rzekomo dokumentujące brutalność europejskich służb na granicy: fikcyjne zeznania, upozorowane obrażenia, inscenizowane sceny konfrontacji.
Mežviets relacjonuje, że osoby szkolone przez Białorusinów prezentują swoje „blizny” jako dowód domniemanych nadużyć służb, jednak – jak zaznacza – są to efekty prymitywnej charakteryzacji, a nie prawdziwych obrażeń. – Pokazują swoje blizny i, nie będąc wielkim ekspertem, mogę powiedzieć, że to nie są prawdziwe blizny. To po prostu kiepski, dość prosty makijaż – stwierdził szef łotewskiego wywiadu, dodając, że celem tego zabiegu jest wzbudzenie w migrantach gniewu i chęci odwetu.
– Mamy informacje, że są trenowani, by być bardziej brutalni – podkreśla Mežviets, wskazując, że białoruskie służby nie tylko organizują przerzut ludzi przez granicę, ale wręcz programują ich zachowanie podczas potencjalnych starć z europejskimi funkcjonariuszami.
Tunel pod barierą i „otwarte promowanie” nielegalnej migracji
W rozmowie z brytyjskim dziennikiem Mežviets odniósł się także do głośnego przypadku tunelu pod zaporą na polsko-białoruskiej granicy, który polska Straż Graniczna ujawniła w grudniu – dzięki niemu do Polski przedostało się około 180 migrantów. Łotysz przyznał, że jego służby nie natrafiły dotąd na podobne konstrukcje po swojej stronie, ale od dawna obserwują „ogromne nagromadzenie” funkcjonariuszy białoruskiego KGB, straży granicznej i innych struktur, które – jak mówi – wprost promują nielegalne przekraczanie granicy.
– Tuneli jeszcze nie widzieliśmy, tak jak nasi polscy przyjaciele… ale od początku widzieliśmy ogromne nagromadzenie białoruskich władz, białoruskiego KGB i straży granicznej, otwarcie promujące tę nielegalną migrację – zaznaczył Mežviets, opisując kryzys na granicy jako świadomie sterowaną operację, a nie spontaniczny ruch ludności.
„Trzecie przyjście Rosjan byłoby końcem Łotwy”
Szef łotewskiego wywiadu w wywiadzie dla „The Telegraph” poszerzył perspektywę, odnosząc się także do ryzyka bezpośredniej konfrontacji z Rosją. Jego zdaniem ewentualny kolejny konflikt z Moskwą – po okupacji łotewskiego terytorium w XX wieku – nie byłby już tylko testem dla instytucji państwowych, ale zagrożeniem dla biologicznego przetrwania narodu łotewskiego.
„Jeśli Rosjanie przyjadą tu po raz trzeci, to nie będzie to tylko koniec naszej państwowości, Łotwy jako kraju, naszej suwerenności, to będzie koniec łotewskiej narodowości… wymordują nas wszystkich” – powiedział dyrektor Służby Bezpieczeństwa Państwowego, kreśląc skrajnie pesymistyczną, ale obrazową diagnozę skali zagrożenia.
W jego ocenie działania Białorusi wobec migrantów, presja na granice i militaryzacja kryzysu migracyjnego są elementem szerszej strategii hybrydowej, w której Mińsk pozostaje bliskim sojusznikiem i wykonawcą polityki Kremla.
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
