W głosowaniu wyłoniono deputowanych do 15. Najwyższego Zgromadzenia Ludowego, które wkrótce zbierze się w Pjongjangu, by obsadzić kluczowe stanowiska państwowe oraz omówić ewentualne zmiany w konstytucji. Oficjalny wynik – 99,93 proc. poparcia dla kandydatów Partii Pracy Korei i jej sojuszników – pozostawił zaledwie 0,07 proc. głosów „na nie”, co brytyjski dziennik określił jako wynik o charakterze symbolicznym, odzwierciedlający całkowicie kontrolowany przebieg głosowania. Według tych samych doniesień około 70 proc. wybranych deputowanych to nowe twarze, co ma świadczyć o głębokiej rekonstrukcji elity politycznej i dalszej konsolidacji władzy Kim Dzong Una.
Zmiany kadrowe objęły m.in. Choi Ryong-hye, który stracił stanowisko, podczas gdy znacząco zyskały osoby z najbliższego otoczenia przywódcy – jego siostra Kim Yo Jong oraz minister spraw zagranicznych Choi Son Hui. Zapowiadane posiedzenie Zgromadzenia ma w praktyce umocnić dominującą pozycję Kim Dzong Una i potwierdzić jego status jako niekwestionowanego przywódcy państwa.
Możliwe zaostrzenie kursu wobec Seulu
Brytyjski dziennik zwrócił uwagę, że jednym z kluczowych punktów obrad może być zmiana konstytucji, polegająca na formalnym uznaniu Korei Południowej za „państwo wrogie”, co oznaczałoby znaczące zaostrzenie dotychczasowego kursu politycznego. Zgromadzenie ma również zająć się kształtowaniem kierunków polityki zagranicznej, w tym relacji z Seulem, Waszyngtonem i innymi kluczowymi partnerami oraz przeciwnikami reżimu.
Wybory bez realnego wyboru
Korea Północna pozostaje państwem jednopartyjnym, w którym Partia Pracy Korei kontroluje nie tylko proces polityczny, lecz także nieliczne „sojusznicze” ugrupowania, pozbawiając je realnego wpływu na decyzje. Władze ściśle nadzorują dobór kandydatów, działalność mediów i wszelkie przejawy opinii publicznej; w każdym okręgu wyborczym wyborcy mają de facto jednego, zatwierdzonego odgórnie kandydata. Głosowanie nie ma charakteru tajnego – procedura odbiega od standardów znanych z demokracji, a udział w wyborach jest w istocie rytuałem politycznej lojalności wobec systemu.
Brytyjski dziennik podkreślił, że w takich warunkach wybory służą przede wszystkim jako „mechanizm demonstrowania jedności i popierania decyzji już podjętych przez kierownictwo”, a nie jako narzędzie demokratycznej zmiany władzy.
Źródło: visinfo24.pl za bbc | business standard | Polsat News
