Najwyższy Przywódca Iranu Ali Chamenei przekazał kontrolę nad kluczowymi procesami państwa szefowi służb bezpieczeństwa Alemu Laridżaniemu, co de facto oznacza przesunięcie środka ciężkości władzy z urzędu prezydenta na aparat bezpieczeństwa. Masud Pezeszkian został w praktyce zepchnięty na drugi plan, a głównym zadaniem Laridżaniego jest przygotowanie państwa na ewentualną wojnę z USA i zapewnienie ciągłości reżimu.
Laridżani przejmuje ster państwa
Chamenei, powołując się na rosnące ryzyko konfliktu z Ameryką i kolejne fale protestów wewnętrznych, zlecił sekretarzowi Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, byłemu dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, zarządzanie „kluczowymi procesami państwa”. W ostatnich miesiącach systematycznie rozszerzano jego kompetencje – od nadzoru nad tłumieniem demonstracji, przez koordynowanie relacji z Rosją, Katarem i Omanem, po prowadzenie negocjacji nuklearnych z USA.
Laridżani przygotowuje także scenariusze funkcjonowania państwa na czas wojny i potencjalnego chaosu po śmierci Przywódcy. W wywiadzie dla Al-Dżaziry Laridżani zapewnił, że Iran przez ostatnie „siedem-osiem miesięcy” usuwał swoje najsłabsze punkty i jest gotów na konfrontację. – Nie szukamy wojny i jej nie rozpoczniemy. Ale jeśli nas do niej zmuszą, odpowiemy – stwierdził.
Według źródeł „New York Timesa” Teheran zakłada, że amerykańskie uderzenia są kwestią czasu, mimo trwających rozmów. Irańskie siły zbrojne postawiono w stan najwyższej gotowości, a wyrzutnie rakiet balistycznych rozmieszczono wzdłuż granicy z Irakiem – tak, by móc razić cele w Izraelu – i na południowym wybrzeżu Zatoki Perskiej, skąd w zasięgu znajdą się amerykańskie bazy wojskowe.
Portal Axios informuje, że w administracji prezydenta Donalda Trumpa rozpatrywana jest m.in. opcja zamachu na Chameneiego i jego syna Modżtabę, typowanego na potencjalnego następcę.
Plan przetrwania reżimu i drabina sukcesji
Chamenei polecił Laridżaniemu i wąskiemu kręgowi zaufanych współpracowników przygotowanie mechanizmów przetrwania reżimu na wypadek ataków USA i Izraela oraz prób zamachów na najwyższe kierownictwo. Dla każdego z kluczowych stanowisk w armii i rządzie wyznaczono cztery stopnie sukcesji – po kilku potencjalnych następców, a osoby na szczycie hierarchii zobowiązano do wskazania maksymalnie czterech kandydatów na swoje miejsce. Część obowiązków najwyższego przywódcy już przekazano wąskiemu gronu decydentów, którzy mają przejąć ster w razie utraty kontaktu z Chameneiem lub jego śmierci.
W czasie 12-dniowej wojny z Izraelem w czerwcu 2025 roku Chamenei miał wskazać trzech kandydatów na swojego następcę; ich nazwisk nie ujawniono, ale ze względu na wymóg wysokiej rangi duchownej nie należy do nich Laridżani.
Do najbliższego otoczenia Przywódcy należą m.in. doradca wojskowy gen. Jahja Rahim Safawi, przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf – wyznaczony na faktycznego zastępcę Chameneiego ds. dowodzenia siłami zbrojnymi w czasie wojny – oraz szef sztabu Ali Asghar Hejazi. Wśród kandydatów do tymczasowego rządu wymienia się Laridżaniego, Ghalibafa i byłego prezydenta Hasana Rouhaniego.
„Spodziewa się, że zostanie męczennikiem”
Vali Nasr, ekspert ds. Iranu z Uniwersytetu Johna Hopkinsa, ocenia, że Chamenei liczy się z własną śmiercią w wyniku konfliktu i stara się „podzielić władzę oraz przygotować państwo na wielką zmianę – sukcesję i wojnę – świadom, że jedno może wynikać z drugiego”.
Według Nasra i rozmówców „NYT” cały system jest obecnie przestawiany na tryb wojenny, z priorytetem utrzymania reżimu niezależnie od kosztów wewnętrznych czy skali konfrontacji z USA.
Źródło: visinfo24.pl
