Murat Colak i David Amdurer – członkowie zarządu Cracovii – podczas konferencji prasowej odnieśli się do rezygnacji Elżbiety Filipiak z funkcji prezesa klubu a także wypowiedzi wdowy po Januszu Filipiaku, która krytycznie oceniała działania Roberta Platka – nowego właściciela Cracovii.
Dwóch wiceprezesów Cracovii użyto najcięższych argumentów przeciwko ich niedawnej przełożonej – Elżbiecie Filipiak. Filipiak, nadal pozostająca mniejszościową udziałowczynią Cracovii, kilka dni temu podała się do dymisji ze stanowiska prezesa, zaledwie miesiąc po tym, jak sama zastąpiła Mateusza Dróżdża. W poniedziałek do kontrnatarcia – być może sprowokowanego oświadczeniem byłej prezes – przystąpił wiceprezes Murat Colak, a sens jego wypowiedzi dość wyraźnie sprowadzał się do zarzutów o działanie na niekorzyść spółki.
Podczas konferencji pojawiło się pytanie o możliwe roszady w Radzie Nadzorczej Cracovii, która – jak zasugerował dziennikarz – ma pozostawać pod wpływem Elżbiety Filipiak.
– To kolejna łamiąca serce sprawa. Zaraz po tym, jak Rob Platek wysłał nam maila o planowanych zmianach [w Radzie Nadzorczej], otrzymaliśmy również maila od… przedstawicieli Rady Nadzorczej z pytaniami o naszą sytuację finansową, o plany na obchody 120-lecia klubu. I tak dalej. Znaleźliśmy się w dziwnym położeniu. Chcę podkreślić, że to nie są etyczne zagrywki – powiedział Murat Colak. – Stąd taki pośpiech w zwoływaniu spotkania Rady Nadzorczej. Starają się wykorzystywać niewłaściwe metody działania. Nie zachowują się etycznie. […] Pani Filipiak na jednym ze spotkań powiedziała wprost. Cytuję: „co ja powiem, Rada Nadzorcza wykona. Rada Nadzorcza zrobi to, co ja zdecyduję”. To bardzo dziwna sytuacja.
Następnie Colak sięgnął po argumenty znacznie większego kalibru. Tu rodzi się afera o działkę.
– Opowiem o decyzji, która została podjęta tuż przed przejęciem klubu przez pana Platka. Mówię o Sienna Investment, firmie pani Filipiak. Mamy – powiem po polsku – naszą działkę, działkę Cracovii. Srebra rodowe. Ta działka, ten teren, należy do Cracovii. Istnieje szansa, by nasza drużyna skorzystała dzięki tym świetnym terenom. Wyjaśnijmy to. Zostało ogłoszone, że będzie to sprzedane na poczet Cracovia Training Center. Dopóki nie zostałem wiceprezesem klubu, nie mogłem dotrzeć do wartości tej działki. Wynosiła ona 30 milionów złotych, potem 33 miliony. Piękna działka w samym centrum Krakowa. I nagle okazuje się, że tej działki – wartej 30 milionów złotych – już w klubie nie ma. Cracovia otrzymała za nią 10,5 miliona złotych netto. Dla klubu. To nie koniec. Ta płatność została wykorzystana na bieżącą działalność klubu zamiast tego pierwotnego celu. Rozmawiamy o etyce, o wartościach?
– Wcześniej nie mieliśmy dostępu do tych dokumentów. Jeżeli pani Filipiak mówi, że kocha Cracovię, że oddała jej życie. Mamy dla niej konkretną propozycję: oddamy ci wszystko to, co dałaś nam. A ty oddaj nam nasze tereny. To jest nasza działka. Bardzo panią proszę, żeby nam pani oddała naszą działkę. […] Teren Cracovii to własność społeczności. Ziemia święta. Te tereny mają wielkie, historyczne znaczenie dla klubu, to jego dziedzictwo. Mam nadzieję, że sytuacja finansowa pani Filipiak jest na tyle dobra, że uda się to rozwiązać nie podejmując kroków prawnych – zaapelował Colak.
David Amdurer dopowiedział: – Pan Platek wraz z rodziną jest gotów zapłacić Sienna Investment za tę działkę i zwrócić ją do klubu. Ten teren należy do Cracovii.
W oświadczeniu przesłanym do redakcji Weszło Filipiak odpowiada:
– Informacje przedstawione podczas dzisiejszej konferencji prasowej KS Cracovia SA przez wiceprezesów Murata Colaka i Davida Amdurera są nieprawdziwe i wprowadzają opinię publiczną w błąd. Wbrew wypowiedziom, które padły przedmiotem transakcji nie była nieruchomość należąca do klubu, lecz prawo użytkowania do roku 2050 gruntu stanowiącego własność Gminy Kraków wraz z budynkami. Gmina pozostaje właścicielem gruntu, a nieruchomość została sprzedana po wartości rynkowej. Kwota transakcji była kilkukrotnie wyższa od wskazywanej na konferencji i obejmowała prawo użytkowania gruntu wraz z budynkami oraz poniesionymi nakładami – czytamy.
– Jeżeli zarząd Cracovii jest rzeczywiście zainteresowany wykorzystaniem tej nieruchomości na cele klubu, zamiast publikowania oszczerczych komunikatów, oczekuję formalnej oferty, która pokryje koszty przez mnie poniesione i zagwarantuje jej wykorzystywanie na cele sportowe i rekreacyjne do roku 2050. Publiczne formułowanie niepełnych i wybranych informacji nie służy dobru Cracovii ani budowaniu jej prestiżu. Wypowiedzi naruszające moje dobre imię stanowią podstawę do wniesienia pozwu o zniesławienie – przekazała.
Źródło: visinfo24.pl za Weszło.com
