Polska 2050 przeżywa głęboki kryzys wewnętrzny, który zakończył się odejściem 15 posłów i trzech senatorów. Powstał nowy klub parlamentarny Centrum, którego przewodniczącym został Mirosław Suchoń – potwierdziła reporterka Polsat News Katarzyna Szatyłowicz. Decyzja zapadła podczas wtorkowych obrad przedstawicieli tej świeżej formacji politycznej.
Suchoń, były poseł Polski 2050 i jeden z inicjatorów rozłamu, obejmie kierownictwo klubu. W tym tygodniu politycy Centrum planują ogłosić skład prezydium. Do nowego podmiotu dołączyli m.in. Paulina Hennig-Kloska, Sławomir Ćwik, Elżbieta Burkiewicz, Rafał Kasprzyk, Rafał Komarewicz, Aleksandra Leo, Barbara Okuła, Barbara Oliwiecka, Ryszard Petru, Norbert Pietrykowski, Marcin Skonieczka, Ewa Szymanowska, Żaneta Cwalina-Śliwowska, Grzegorz Fedorowicz, Piotr Masłowski i Jacek Trela. W gronie znalazła się także posłanka niezrzeszona Izabela Bodnar, która wcześniej odeszła z Polski 2050.
Przyczyny rozłamu i wizja Centrum
Konflikt w Polsce 2050 narastał od stycznia, gdy unieważniono drugą turę wyborów na szefa partii. W ugrupowaniu wyłoniły się trzy frakcje: minister klimatu Pauliny Hennig-Kloski, zwyciężczyni wyborów Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz oraz obozu Szymona Hołowni. Odejście parlamentarzystów stało się ostatecznym aktem sporu.
Hennig-Kloska, ogłaszając grupowe wystąpienie, podkreśliła: „Centrum to miejsce, gdzie spotykają się ludzie, w którym wypracowują dobre kompromisy i odnoszą sukcesy”. Zadeklarowała kontynuację współpracy z rządem i aspiracje koalicyjne, zapowiadając rychłe rozmowy o umowie koalicyjnej. W planach Centrum jest szybkie założenie własnej partii politycznej.
Reakcje liderów i rządu
Premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zbagatelizowali skutki rozłamu dla koalicji rządzącej. „Nie takie turbulencje, wstrząsy przetrwaliśmy” – skomentował Tusk, podkreślając stabilność porozumienia.
Szymon Hołownia, założyciel Polski 2050, wyraził rozczarowanie podziałem. Twierdził, że do rozłamu doprowadziła „nienawiść” do nowej przewodniczącej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i przyznał, że błędem było oddanie jej przywództwa.
Pełczyńska-Nałęcz nie szczędziła ostrych słów odejściom: „Egzamin z demokracji nie polega na tym, żeby w wyborach wystartować. Największy egzamin z demokracji to jest zaakceptowanie wyboru demokratycznej większości. Niestety część naszych posłanek i posłów nie zdała tego egzaminu. Nie pogodzili się z wynikiem demokratycznych wyborów w naszej partii i z naszej partii zdezerterowali”. Jej ocena podkreśla głębokie podziały w dawnej formacji Hołowni.
PRZECZYTAJ: Rozpad Polski 2050. Nowy klub w Sejmie „Centrum”
Źródło: visinfo24.pl za Polsat News
